Trzeba przejść straszną mordęgę, żeby od wejścia do supermarketu, przez stoisko z bagietkami i wędlinami dostać się do kasy. Istnieją pewne niepodważalne prawa po drodze. Prawo grawitacji. Prawo siły odśrodkowej działającej na wózek. No i zasady! Bagietka musi być ciepła! Wędliny muszą być świeże! Przy kasie musi być kolejka! – zawsze :/
W okresie przedświątecznym pojawia się w nich – ludziach – nadkonsumpcjonizm pt. “Mamo, kup mi coś, coś, obojętnie co, ale mi kup”, “Mamo, czy Santa Kloułz [to przez globalizację - przyp. autor] mi przyniesie dużo czekolady” i “Popatrzmy na co patrzy się nasza pociecha, to kupimy mu to pod choinkę”, na kafelki supermarketu wyjeżdża zwiększona ilość wózków z dziećmi.
Stoi sobie taki Pan Z Wózkiem Z Dzieckiem przede mną, na oko poniżej 30 lat. Jego małżonka zajmuje drugą kolejkę, coby w razie czego z wózkiem z dzieckiem się przemieścić i 8 sekund szybciej dostać paragon. Pan żartuje sobie do swojej lubej podnosząc paczkę promocyjnych Durexów pakowanych po 3szt.
- A może sobie kupimy ten tego?
Na pół supermarketu się wydarł, jakby chciał obwieścić połowie poznańskiemu światu “heeej, jeszcze mogę!”. Prezerwatywy owe zostały ładnie wkomponowane w półkę przy kasach – między Orbitami (w końcu i tu guma w środku i tam) a dropsami (nie dopatruję się związku tematycznego, a Ty?) na wysokości bystrego spojrzenia dziecka w wózku. Dziecko w wózku jest płci żeńskiej, na co wskazuje różowa kurteczka, różowiutki kapelusik, warkoczyki, itp. Dziewczynka zainteresowana tym, co (najprawdopodobniej) jej tata trzymał w ręce zaczyna przebierać w pudełkach – zapachowe, XL, smakowe, karbowane. Tatuś zapatrzony w kasjerkę nie widzi, co robi córka (a wrzuciła właśnie 6. opakowanie do wózka). To mu zwrócę uwagę. Z uśmiechem na ustach. No to jedziemy:
- Widać, kto w przyszłym związku córki będzie zajmował się antykoncepcją.
Nie, nie dostałem w ryj. Przecież w Święta wszyscy są dla siebie tacy życzliwi, prawda?
