“Życie Warszawy”, 2 czerwca 2007:
– Na koloniach nastolatki często przeżywają swój pierwszy raz, dlatego powinny mieć zapewnioną ochronę przed niechcianą ciążą – uważa Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
Organizacja będzie się domagać od ministra edukacji Romana Giertycha, by wychowawcy lub lekarze na obozach i koloniach dla młodzieży mieli do dyspozycji antykoncepcję postkoitalną.
Od siebie dodam jeszcze, że “równie przydatne” będzie zaopatrzenie wychowawców na koloniach w:
- środki na kaca, typu Alka-seltzer. Wiadome jest, że na koloniach nastolatkowie piją na potęgę, dlatego trzeba robić wszystko, by ochronić je przed niechcianym kacem.
- paczki Marlboro. Jeżeli dzieci mają już palić na koloniach i obozach, to niech nie palą świństw, tylko papierosy dobrej marki.
- lufki, lub bibułki i maszynkę do skręcania – dla zapewniania pełnej kultury palenia maryśki.
- zestawy igieł – w celu zminimalizowania ryzyka przenoszenia chorób w czasie brania środków dożylnie.
Myślałem, że “ŻW” to sztywniacka gazeta, a oni w soboty nawet humor wrzucają

