Archiwum kategorii ‘media’

h1

jak porażkę przekuć w sukces

4 Grudzień, 2007 (wtorek)

Dziś z rana na podstronie giełdowej Interia.pl pojawił się komunikat, którego część zacytuję:

Udział TVN w ogólnej widowni spadł w listopadzie 2007 roku w ujęciu rocznym do 16,75 proc. z 17,24 proc. rok wcześniej. Stacja uplasowała się na trzeciej pozycji. Polsat był czwarty, a jego udział w rynku spadł do 15,67 proc. z 16,92 proc. w listopadzie 2006 – podały Wirtualnemedia.pl powołując się na dane TNS OBOP.

Co robi spółka, żeby pokazać, że wcale nie jest źle? Musi pokazać, że jest wspaniale… i oto siedem godzin po poprzednim newsie na konkurencyjnym portalu na stronie głównej Onet.pl pokazuje się odnośnik do komunikatu prasowego TVNu. W nim z kolei czytamy:

TVN był w listopadzie po raz pierwszy w historii najchętniej oglądanym kanałem telewizyjnym w komercyjnej grupie docelowej (16-49 lat) i drugim, po TVP1, najchętniej oglądanym kanałem telewizyjnym w grupie 4+ – podał TVN w komunikacie prasowym.

“W listopadzie 2007 r. kanał TVN, po raz pierwszy w swojej historii, osiągnął najwyższy spośród wszystkich kanałów telewizyjnych w Polsce udział w komercyjnej grupie docelowej (16- 49). Całodobowy udział w rynku kanału TVN w tej grupie wzrósł do 19,8 proc. z 19,6 proc. w analogicznym okresie 2006 r” – napisano.

Kto dał się nabrać? Nie wiem. Za to giełda zachowała się po swojemu – prawidłowo, czyli 1% w dół.

h1

ślamazary zostają w kraju?

21 Czerwiec, 2007 (czwartek)

Dzisiaj od rana żywię się newsami z portali internetowych, radia Tok Fm i telewizji. Podziwiam determinację pielęgniarek walących non-stop w butelki przed budynkiem Kancelarii Premiera. Podziwiam też poczucie humoru premiera Kaczyńskiego, który spytany o planowane przedłużenie protestu pielęgniarek ponoć odpowiedział:

Jeśli ktoś lubi spać w namiocie, to jego sprawa.

Podziwiam pokrętne tłumaczenia działaczy związków zawodowych, którzy wmawiają mi, że jeśli pielęgniarki i lekarze będą zarabiać więcej, to ja będę bardziej zadowolony z ich usług. Podwyżki były w roku ubiegłym, zauważyliście może jakąś poprawę w jakości publicznej służby zdrowia? Ja nie.

A najbardziej mnie śmieszy argumentacja w stylu “albo podwyżki, albo zwalniamy się masowo i wyjeżdżamy z Polski”. Ci zdolniejsi i sprytniejsi podobno już wyjechali – leczą pacjentów w krajach skandynawskich i na Wyspach Brytyjskich. Niech wyjadą też protestujący – mnie nie przeszkadza, że będzie mnie leczył ktoś z Indii, Tajlandii, czy Białorusi. Mam dziwne wrażenie, że w kraju zostały rzesze ślamazarnych pielęgniarek, lekarzy i nauczycieli, którzy tylko i wyłącznie krzyczą (proszę w tym miejscu wyobrazić sobie mewy w “Gdzie jest Nemo?”) “Daj, daj, daj”. Byłbym zadowolony, gdyby wyszły z propozycjami pozapłacowymi – chcemy “takiego a takiego” rozwiązania instytucjonalnego, chcemy wprowadzić częściową prywatyzację służby zdrowia, chcemy bonów edukacyjnych.

Na koniec a propos pielęgniarek i mediów (“cała prawda, całą dobę”?):

h1

trzeba było się ubezpieczać

15 Maj, 2007 (wtorek)

W ciemno mogę wytypować, o czym na pewno będzie w każdym dzisiejszym dzienniku wieczornym, jeśli w nocy mocniej powiało i popadało. Począwszy od polsatowskich “Wydarzeń”, przez tvn’owskie “Fakty”, na publicznych “Wiadomościach” kończąc. Społecznie uwrażliwieni dziennikarze i dziennikarki ruszą w Polskę, aby pokazać nam, co wyrządziły nocne wichury i burze.

Znów będziemy oglądać kolejne nowe rodziny, którym dach z domu zwiało, okna powybijało, piwnicę podmyło, a oni nie zdążyli się ubezpieczyć. Dramatyzmu sytuacji doda dziecko w piżamkowym ubranku, trzymane na ramionach, a biegająca dookoła zerwanego dachu gromadka 5 dzieciaków (szóste w drodze, widoczna ciąża), to dla dziennikarza jeszcze lepszy kąsek. Dodajmy do tego jeszcze jakąś starszą osobę na utrzymaniu nieubezpieczonych i podczas oglądania relacji niejednemu widzowi łezka pocieknie.

Nie, nie jestem nieczułą świnią, która podczas oglądania takich relacji uśmiecha się i krzyczy do ekranu ” a dobrze wam tak!”. Sam od czasu do czasu taką historią się wzruszę, w końcu różnie układają się koleje losu. Później przychodzi coś w rodzaju zdrowego rozsądku – jak się stawia samochód pod drzewem i słyszy o nocnych wichurach, to się samochód przestawia w bezpieczne miejsce, a nie rozpacza przed kamerą telewizyjną. Podobnie, jak się nie zabezpiecza, to trzeba się liczyć z ryzykiem (nazywanym także “błogosławieństwem”) w postaci posiadania piątki dzieci.

Masz, obywatelu, nowy domek z jeszcze nowszym dachem? To ja Ciebie błagam – ubezpiecz się, bo nie mam ochoty słuchać głosów oburzenia, kiedy znów jakiś polityk powie “trzeba było się ubezpieczać”. Włodzimierz “wracaj do puszczy” Cimoszewicz miał świętą rację. Dzisiaj oczywiście, jeśli jakiś polityk by tak powiedział, oznaczałoby to dla niego polityczną śmierć, podwójną pierwszą stronę (Fakt + Super Express) z wyzwiskami i strzał jajkiem przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Głupcy nadal nie będą się ubezpieczać, dziennikarze będą nieszczęścia głupców pokazywać w telewizji, a na koniec zachęcać nas, abyśmy głupotę głupców wsparli smsem za 1,22 zł. Następnego dnia do głupców przyjedzie wicepremier X i powie, że w budżecie znajdzie na pomoc różnym takim głupcom jakieś 30-40 milionów złotych. Czego to nauczy głupca? Niczego. Ubezpieczy się następnym razem? Nie, po co?

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.