Archiwum kategorii ‘ekonomia’

h1

ślamazary zostają w kraju?

21 czerwiec, 2007 (czwartek)

Dzisiaj od rana żywię się newsami z portali internetowych, radia Tok Fm i telewizji. Podziwiam determinację pielęgniarek walących non-stop w butelki przed budynkiem Kancelarii Premiera. Podziwiam też poczucie humoru premiera Kaczyńskiego, który spytany o planowane przedłużenie protestu pielęgniarek ponoć odpowiedział:

Jeśli ktoś lubi spać w namiocie, to jego sprawa.

Podziwiam pokrętne tłumaczenia działaczy związków zawodowych, którzy wmawiają mi, że jeśli pielęgniarki i lekarze będą zarabiać więcej, to ja będę bardziej zadowolony z ich usług. Podwyżki były w roku ubiegłym, zauważyliście może jakąś poprawę w jakości publicznej służby zdrowia? Ja nie.

A najbardziej mnie śmieszy argumentacja w stylu “albo podwyżki, albo zwalniamy się masowo i wyjeżdżamy z Polski”. Ci zdolniejsi i sprytniejsi podobno już wyjechali – leczą pacjentów w krajach skandynawskich i na Wyspach Brytyjskich. Niech wyjadą też protestujący – mnie nie przeszkadza, że będzie mnie leczył ktoś z Indii, Tajlandii, czy Białorusi. Mam dziwne wrażenie, że w kraju zostały rzesze ślamazarnych pielęgniarek, lekarzy i nauczycieli, którzy tylko i wyłącznie krzyczą (proszę w tym miejscu wyobrazić sobie mewy w “Gdzie jest Nemo?”) “Daj, daj, daj”. Byłbym zadowolony, gdyby wyszły z propozycjami pozapłacowymi – chcemy “takiego a takiego” rozwiązania instytucjonalnego, chcemy wprowadzić częściową prywatyzację służby zdrowia, chcemy bonów edukacyjnych.

Na koniec a propos pielęgniarek i mediów (“cała prawda, całą dobę”?):

h1

uczą nas rzeczy niepotrzebnych

31 maj, 2007 (czwartek)

Nie pisałem przez ostatni tydzień, bo jestem w trakcie zaliczeń, egzaminów, testów, kolokwiów, testów, prezentacji, itd. Codziennie coś, a nawet podwójne coś, co jest skutkiem zbyt małego zainteresowania uczelnią przez ten semestr. Jeśli ja nie interesowałem się uczelnią, to uczelnia zainteresowała się mną…

Uczelnia się zainteresowała, ćwiczeniowcy i wykładowcy. Nagle wymagają ode mnie ponadprzeciętnej wiedzy z przedmiotów, które w życiu nie będą mi potrzebne. Weźmy taką ochronę środowiska, którą zaliczać będę w poniedziałek… jedyne, co przychodzi mi do głowy po spojrzeniu do notatek z wykładów, to cytat z “Poranka kojota”:

Naczytałeś się jakiś bzdur o żabach, a teraz na siłę próbujesz zainteresować tym innych

Taak… zdecydowanie tak odpowiedziałbym wykładowcy tego przedmiotu. Nie do końca rozumiem, dlaczego mam się uczyć, jak ratować planetę, skoro mam być ekonomistą. Przecież regułkami i definicjami Ziemi nie zbawię. Ekonomiści nie są od zbawiania planety, a co najwyżej od zarabiania na tym zbawianiu. Wystarczy spojrzeć w jeden z ostatnich numerów Newsweeka:

Naukowcy wieszczą Armagedon, a przedsiębiorcy zacierają ręce. Świat będzie potrzebował nowych odsalarni wody, szczepionek przeciwko chorobom tropikalnym i samochodów hybrydowych

Tak, wiem – moje podejście jest nieetyczne, no i co z tego?

h1

mój kandydat na prezesa PKO BP

23 maj, 2007 (środa)

Już po raz czwarty został rozpisany konkurs na prezesa PKO BP. Bankiem, gdzie Polacy trzymają niemal 80 mld zł, od 11 miesięcy nie kieruje nikt.

 

We wtorek miałem szansę spędzić cały dzień ze specjalistami z warszawskiego oddziału The Boston Consulting Group – wykłady, dyskusje, case studies, nagrody, kolacyjka z Sheratona i te sprawy. Wszystko na koleżeńskich relacjach, zapominało się, że “ci ludzie” w miesiąc zarabiają więcej, niż przeciętny Polak w 2 lata. Wśród “ludzi BCG” pojawił się wiceprezes polskiego BCG – Andrzej Klesyk. Zapytany, dlaczego zdecydował się wystartować w konkursie na prezesa PKO BP, odpowiedział coś takiego:

 

Zwrócę się do mężczyzn. Wyobraźcie sobie państwo, że podjeżdża tutaj bolidem Formuły 1 Kubica, wysiada, brzęczy kluczykami i mówi Wam: “to jedna jedyna szansa, żeby się sprawdzić”, ktoś z Was by nie spróbował?”

Zero rąk w górze. Po czym kontynuował:

 

Przecież PKO ma niesamowity potencjał – żal byłoby go nie wykorzystać.

Trudno się z tym nie zgodzić. Dodatkowe plusy? To twórca Handlobanku. To ojciec Inteligo. A przede wszystkim jest apolityczny, w przeciwności do swojej głównej konkurentki – Marii Pasło-Wiśniewskiej (posłanka Platformy Obywatelskiej).. i raczej trudno szukać u niego jakichkolwiek politycznych ciągotek (ciekawe czego przyczepiliby się POwcy i SLDowcy?). Klesyk? wziąłbym w ciemno!

h1

mały kraj, któremu się udało

10 maj, 2007 (czwartek)

Jest taki kraj na wschodzie Europy, o którym mało kto pamięta. Właściwie, po co ma się pamiętać o kraju, w którym mieszka mniej więcej tyle ludzi, ile w Warszawie? Kraj, który nie odznaczył się na pierwszy rzut oka niczym poważnym w historii Europy, czy świata.

Ale jest kilka rzeczy, za które Estonię warto cenić… To kraj rozwijający się 3-krotnie szybciej, niż “przeciętniak” w Unii Europejskiej. To kraj, gdzie niemal wszyscy składają swoje zeznania podatkowe przez internet, głosowania w wyborach odbywają się też w ten sposób. To kraj, na który patrzą z podziwem wolnorynkowcy całego świata.

To “mały kraj, któremu się udało”.
Wesprzyj ten kraj w obliczu ostatnich wydarzeń w Tallinie i Moskwie…

www.pro-estonia.eu