Archiwum kategorii ‘ekologia’

h1

uczą nas rzeczy niepotrzebnych

31 maj, 2007 (czwartek)

Nie pisałem przez ostatni tydzień, bo jestem w trakcie zaliczeń, egzaminów, testów, kolokwiów, testów, prezentacji, itd. Codziennie coś, a nawet podwójne coś, co jest skutkiem zbyt małego zainteresowania uczelnią przez ten semestr. Jeśli ja nie interesowałem się uczelnią, to uczelnia zainteresowała się mną…

Uczelnia się zainteresowała, ćwiczeniowcy i wykładowcy. Nagle wymagają ode mnie ponadprzeciętnej wiedzy z przedmiotów, które w życiu nie będą mi potrzebne. Weźmy taką ochronę środowiska, którą zaliczać będę w poniedziałek… jedyne, co przychodzi mi do głowy po spojrzeniu do notatek z wykładów, to cytat z “Poranka kojota”:

Naczytałeś się jakiś bzdur o żabach, a teraz na siłę próbujesz zainteresować tym innych

Taak… zdecydowanie tak odpowiedziałbym wykładowcy tego przedmiotu. Nie do końca rozumiem, dlaczego mam się uczyć, jak ratować planetę, skoro mam być ekonomistą. Przecież regułkami i definicjami Ziemi nie zbawię. Ekonomiści nie są od zbawiania planety, a co najwyżej od zarabiania na tym zbawianiu. Wystarczy spojrzeć w jeden z ostatnich numerów Newsweeka:

Naukowcy wieszczą Armagedon, a przedsiębiorcy zacierają ręce. Świat będzie potrzebował nowych odsalarni wody, szczepionek przeciwko chorobom tropikalnym i samochodów hybrydowych

Tak, wiem – moje podejście jest nieetyczne, no i co z tego?

h1

dużo dzieci to eko-przestępstwo

9 maj, 2007 (środa)

Mój znajomy nazywa je “miniaturkami”. Najpierw tylko jedzą i robią w pieluchy (no i przez to śmierdzą, chociaż zapach skóry niemowlaka jest niepowtarzalny). Później dochodzi do tego nagłe zainteresowanie się światem. Raczkowanie, chodzenie, bieganie, wchodzenie na najwyższe szafy w domu, tłuczenie łyżką w talerz, tłuczenie talerza, wyciąganie kwiatków z ziemią z doniczek, tłuczenie doniczek, ciągnięcie za ogon psa.

Ostatni “The Sunday Times” opublikował raport ekologicznego think tanku, mówiący:

“Having large families should be frowned upon as an environmental misdemeanour in the same way as frequent long-haul flights, driving a 4×4 car and failing to reuse plastic bags”
(Posiadanie dużych rodzin powinno być zakazane, podobnie jak częste loty dalekiego zasięgu, jeżdżenie SUVami, czy nie recyklingowanie)

a dalej w raporcie możemy przeczytać:

If couples had two children instead of three they could cut their family’s carbon dioxide output by the equivalent of 620 return flights a year between London and New York.
(Jeśli para miałaby dwójkę zamiast trójki dzieci, spowodowałoby to ograniczenie rodzinnej emisji dwutlenku węgla równe 620 obustronnym lotom na trasie Londyn – Nowy Jork.

A na sam koniec autorzy raportu postulują optymalną liczbę dzieci w rodzinie w wielkości 2. Trochę czuć tutaj Malthusa, ten ponad dwa wieku temu w “Prawie ludności” optymalną liczbę w rodzinie ustalił na poziomie 4… jakoś od tego czasu ludzkość istnieje, ptaszki śpiewają, a rolnictwo (zapewniające pożywienie) ma się dobrze. Ziemkiewicz powiedział kiedyś, że czasami, żeby pokazać głupotę innych ludzi nie trzeba komentować, wystarczy cytować. To właśnie uczyniłem. A swoją drogą ciekawe, co będzie następne? Certyfikaty na rodzenie? Certyfikaty na wychowywanie? Limity na ilość wdychanego tlenu? A może podatek od nadwagi?