
Po cichu na paluszkach..
30 czerwiec, 2008 (poniedziałek)… skradłem się do tego pokoiku, gdzie kiedyś zostawiałem swoje myśli. Czasami głupie, czasami głupsze, ale zawsze tutaj zostawały.
A teraz tutaj wróciłem, bo mi się nudzi trochę w pracy, więc – napiszę to i owo. O tym i o owym. Muszę tylko uważać, żeby szefostwo się nie zorientowało, przełożeni i współpracownicy – bo to zbrodnia, gdy chce się napisać to, co ślina na język przyniesie. A właściwie palce na klawiaturę – żeby być absolutnie dokładnym.
Niech będzie zbrodnia. Ale bez kary.