Wakacje 2000. Pewne mieszkanie w Kaliszu. Duży pokój, który dzisiaj zostałby nazwany salonem (eh, te zachodnie naleciałości). Z telewizora aż huczy, pokój/salon zapakowany ludźmi. Kanapa mieści więcej osób, niż mówiła o tym ulotka w sklepie z meblami. Na fotelach jednoosobowych po dwie sztuki na każdym, aż czasami domownicy martwili się o to, czy oby na pewno się nie zarwą.
Gdzieś tam krząta się Buldek ze swoją włoską fobią. Miejscówkę od czasu do czasu zmienia Ania G, która również była fobią Buldka. Michał H musiał swoje fobie wypośrodkować między futbol a wspomnianą kobietę. Dołóżmy do tego Szymona i Martę, którzy mieli fobię obustronną, no i Frankę, którą właściwie piłka nożna raczej nie interesowała. A! i jeszcze Michał K, którego interesowało wszystko oprócz piłki kopanej. Gdzieś tam przeplatały się osoby trzecie, w tym ja, skromny lokator tego mieszkania
Gdzieś indziej walały się butelki z colą, fantą, paczki z chipsami…
Ah! to dopiero były Mistrzostwa Europy! Nie pamiętamy żadnych bramek oprócz tych finałowych, ale z domowej otoczki meczów zapamiętam wiele… Euro 2008 z Polakami będzie niczym w porównaniu z tym, co działo się 7 lat temu

